25. Zimowe Igrzyska Olimpijskie Mediolan-Cortina d’Ampezzo dobiegły końca, dla polskiej reprezentacji okazały się nadspodziewanie udane, co można określić mianem „Cudu w Mediolanie”. Nikt chyba nie spodziewał się aż czterech krążków polskich sportowców, którzy w zimowych dyscyplinach raczej nie należą do światowej czołówki.
Medale przyniosły nam, jak co igrzyska, skoki narciarskie, a także łyżwiarstwo szybkie. Z drugą dyscypliną należy jednak być ostrożniejszym w ocenach polskich osiągnięć, jako że medal zdobył naturalizowany Rosjanin, który polskie obywatelstwo uzyskał dopiero latem 2025 roku. W skokach narciarskich popisowo zaprezentował się przede wszystkim najmłodszy w kadrze Kacper Tomasiak, który zdobył medale zarówno na normalnej, jak i dużej skoczni, jak również w duecie z Pawłem Wąskiem. To ogromne zaskoczenie, zważywszy na to, że dla tego skoczka to pierwszy sezon w seniorskiej kadrze i nigdy nie stał na podium w zawodach Pucharu Świata. Debiut na igrzyskach okazał się niezwykle udany, dwa srebra i brąz na jednych igrzyskach to ilościowo wyrównanie wyniku Justyny Kowalczyk z Vancouver (jakościowo nasza biegaczka nadal jednak prowadzi, gdyż była tam mistrzynią).
Pozostałe dyscypliny i starty Polaków nie były już aż tak udane, aczkolwiek nie oczekiwaliśmy czołowych miejsc. Najbliżej sukcesu medalowego był Damian Żurek, który w sprinterskich dystansach w łyżwiarstwie szybkim finiszował dwukrotnie na czwartym miejscu. Udany występ zaliczyły polskie saneczkarki, które zajęły szóste miejsce, podobnie jak biathlonistki w sztafecie, siódma w slalomie gigancie była natomiast Maryna Gąsienica-Daniel, a szósta w biegu na 500m w łyżwiarstwie szybkim Kaja Ziomek-Nogal. Było jeszcze kilka innych wyników na miarę pierwszej dziesiątki, jednak bezpośrednia walka o medale dotyczyła bardzo znikomej liczby zawodników. Niestety sporty zimowe nie są zbyt popularne w naszym kraju, a baza szkoleniowa jest bardzo ograniczona, wciąż nie ma dobrych tras narciarskich, torów saneczkowych/bobslejowych, tras do biegów narciarskich, czy biathlonu. Pozostają nam skoki, które są najbardziej popularne i dofinansowane, stąd widać efekty. Gdyby nie skoki, mielibyśmy jeden medal i to zdobyty przez naturalizowanego obcokrajowca, wówczas obraz polskiego sportu zimowego nie byłby wesoły, ale na pewno bardziej bliższy prawdzie, w jakim ten sport jest stanie.